Demokracja Energetyczna

Zielony Instytut i branża PV apeluje o zajęcie się ustawą o OZE

Uczestnicy spotkania Związku Pracodawców Branży Fotowoltaicznej skrytykowali prawne, ekonomiczne i systemowe ograniczenia w rozwoju energetyki odnawialnej w Polsce, w tym szczególnie branży solarnej. Jako niezadowalający określili nie tylko obecny projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii, ale także stosunek rządzących do kwestii OZE i idei prosumenta.



Otwierając konferencję Wiceprezes ZPBF Jadwiga Juszko mówiła o tym, że zrzeszenie jest za rozwijaniem energetyki przez obywateli umożliwiając im inwestowanie w mikroźródła. Jednak powiedziała, że pomimo wielu wad obecny projekt ustawy jest lepszy niż brak jakichkolwiek regulacji, który kompletnie uniemożliwia rozwój OZE.

Prezes Banku Ochrony Środowiska Mariusz Klimczak podał konkretny przykład jak prosument może przyczyniać się do rozwoju polskiej gospodarki. Przedstawił projekt samospłacającego się domu. Wyposażony w mikroźródła budynek kosztowałby 370 tysięcy złotych, z czego państwo dokładałoby 50 tysięcy. Budowa 100 tysięcy takich domów przyczyniłaby się do stworzenia 50 tysięcy nowych miejsc pracy, przyspieszenia wzrostu gospodarczego i powstania dodatkowych wpływów podatkowych.

Rafał Bartosiński z ZPBF także zwracał uwagę na sytuację prosumenta w polskim systemie energetycznym. Ostrzegał, że jeśli prawodawca nie dostosuje ustawy do potrzeb przeciętnego mieszkańca Polski, prąd będzie drogi. Krytykował także niższe o 20% dopłaty oferowane producentom prądu z energii słonecznej, a także kwalifikowanie współspalania jako OZE. Powiedział, że za dwadzieścia pięć lat może zabraknąć węgla i wtedy Polska będzie zmuszona kupować prąd.

Ekspert ds.instalacji fotowoltaicznych Robert Słotwiński przekonywał o tym, że sukces dopłat do instalacji fotowoltaicznych jest zależny nie tylko od wysokości dotacji, ale także od tego, czy zamontowany sprzęt będzie dobrej jakości gwarantując szybki zwrot inwestycji, a także od tego, czy system wsparcia poprzez kontrolę będzie zapobiegał oszustwom i patologiom

Reprezentujący Zielony Instytut Dariusz Szwed mówił, że transformacja energetyczna w Polsce jest politycznie blokowana. Rząd nie pozwala na wolny rynek i przez proponowane rozwiązania chce utrzymać oligopol największych firm energetycznych. Wyrazem tej blokady jest projekt ustawy o OZE faworyzujący współspalanie, które de facto powinno zostać zakazane, a na które w ciągu ostatnich pięciu lat z budżetu poszło 11 - 12 miliardów zł. Podkreślił, że branża OZE nie walczy o jakąś konkretną gałąź gospodarki, ale o społeczeństwo obywatelskie i uniezależnienie obywatelek i obywateli od koncernów energetycznych. Za pozytywny przykład podał Niemcy, gdzie jedynie 5% OZE jest w rękach koncernów, a aż 35% w rękach prosumentek i prosumentów. W Polsce ten cel również mógłby zostać zrealizowany, ponieważ blisko 70 - 80% Polek i Polaków popiera rozwój OZE. Niestety często nie przekłada się to jednak na wiedzę o tej dziedzinie, dlatego tak ważne jest, aby branża i eksperci edukowali ludzi robiąc "kampanię wyborczą dla słońca".


Włodzimierz Chwiała z ZPBF mówił o licznych przeszkodach, utrudniających rozwój branży fotowoltaicznej w Polsce. Często jest traktowana jak kosztowna fanaberia i w ten sposób jest przedstawiana społeczeństwu. Dochodzi nawet do zniechęcania przedstawicieli samorządu do technologii solarnej poprzez udzielanie błędnych informacji. Wykazywał, że krytycy zarzucają branży, że technologia jest importowana, co nie przeszkadza im tolerować import technologii i sprzętu w innych dziedzinach jak choćby używanie zagranicznych samochodów.

Uczestnicy spotkania wyrazili nadzieję, że w końcu uchwalona zostanie odpowiednia ustawa o odnawialnych źródłach energii, ale podkreślili, że idea prosumenta i technologia OZE to przyszłość światowej energetyki. Marginalizowanie tych kwestii teraz w Polsce może jedynie zmarginalizować Polskę w Europie i na świecie.

Zdjęcia z wydarzenia



do góry